środa, 18 kwietnia 2012

kim jestem.

Z perspektywy czasu zmieniłam
tok myślenia,
tusz do rzęs i światopogląd.
 






Witaj anielski demonie ... a teraz podaj mi swą dłoń i prowadź ... Kim jestem rozdarta w swej wielokształtności? Pokaż mi powrotną drogę do zjednoczenia, pomóż poskładać rozdarte na strzępy serce, rozbitą duszę, rozproszony umysł.
JESTEM.
Prowadzona światłem gwiazd - jestem gwiazdą, planetą, kosmiczną pustką, okruchem meteorytu, który za chwilę spłonie w atmosferze. Zabłysnę nowym słońcem. Bezlitośnie zagarnę przestrzeń w otchłań czerwonego karła, schwycę komety za warkocze i rozplączę ich świetliste włosy.
Czy wszystkie karty już rozdane? Uczyń mnie na swoje podobieństwo wolnym duchem, bezcielesną cząstka energii, która krąży i płynie, i wypełnia ciszę.
... widzę cię, ale jestem niewidzialna, patrzę na ciebie, odbijam się w twoich oczach - dotknij mnie i przywróć pierwotną formę okrucha materii.
Zanim świat eksploduje, daj mi oczy, dłonie, serce - patrzeć, dotykać, czuć. Słodkie pragnienie posiadania formy ... Być człowiekiem tak rozkosznie boli.
I można powiedzieć materialnymi ustami - oto jestem, oto jesteś i poczuć te obecność każdą komórką ciała. Odnaleźć w drugim porozrzucane w długiej wędrówce po różnych światach - zagubione cząstki jaźni. I wyczytać w czyichś oczach swoją własną historię. Bo jesteśmy jednym. Gubimy i odnajdujemy zagubione, wciąż pozostając tym samym - kwestia form jest drugorzędna.
Atomy przemieszczają się, lecz wciąż są te same - we mnie i w tobie. Raz we mnie, raz w tobie. Raz rozpoczęta historia nie ma zakończenia - reakcja łańcuchowa, duchowe perpetuum mobile. Bóg we mnie i demon we mnie, a ja pomiędzy strachem i wiarą w wyzwolenie. Jestem cząstką światłości i spadkobiercą królestwa ciemności. Żyję. I co ...?












środa, 22 lutego 2012

i rozmyślam..

przyciągasz mój wzrok i prowokujesz do marzeń. 




Leże w łóżku, z laptopem na kolanach. Piję owocową herbatę, której aromat roznosi się po całym pokoju, a ciepło po moim organizmie, i rozmyślam o Tobie. Czy też teraz siedzisz samotnie i rozmyślasz o czymś cholernie dla Ciebie ważnym. Czy przeciwnie... Jesteś z kimś i Twój nastrój diametralnie różni się od mojego? Zastanawiam się, czy kiedykolwiek zagościłam w Twojej głowie tak jak Ty ostatnio w mojej?




zaatakowałeś mnie swoją osobowością. i cholernie zawróciłeś w głowie.!













sobota, 12 listopada 2011

Chciałaby choć na chwilę przestać istnieć.



Ręce zatrzęsły się jej przeraźliwie, cofnęła się do tyłu. Uderzyła plecami w ścianę i osunęła się po niej na podłogę. Podciągnęła nogi pod brodę i zakołysała swoim ciałem do przodu i do tyłu. Nie mogła złapać oddechu i opanować dreszczy. Mocno przycisnęła dłonie do uszu i z całych sił próbowała się skupić na wspomnieniach, wracając do momentów z przed wielu dni. Chciała tylko by nastąpiła głucha cisza i wszystko zniknęło, żeby istniała tylko przeszłość.
Przeżywała to nieustannie. Zmagała się z tym, budząc się zmęczona  i z trudem zasypiając. Nie wiedziała już, co jest prawdą, a co nie. Nie potrafiła przemóc się i uparcie wierzyć, gdyż pomału docierało do niej to, że tak naprawdę nie ma żadnych ku temu powodów. Wszystko skończyło się tak samo szybko i bezmyślnie, jak nieoczekiwanie on pojawił się w jej życiu. Na wspomnienie ich pierwszego spotkania zamykała powieki. Za każdym razem wydawało się jej, że dobrze go zna, a tym czasem musiała się przyznać przed samą sobą, że w rzeczywistości ma niewielkie pojęcie o tym, czego mu potrzeba i w jaki sposób chciałby to osiągnąć. Była idiotką, która na dodatek okrutnie się zakochała.

 



Chciałaby choć na chwilę przestać istnieć.







a teraz parę zdjęć z czwartkowej wycieczki. ; )) 











sobota, 3 września 2011

niech się kręci cały świat.!







stracisz czas, ze mną dziś.

wpadnijmy w melancholię,
zróbmy tak żeby nic nie zapomnieć z tego
i jutro nam będzie wstyd,
lecz  teraz chodź, nie mów nic.!
 
i niech stanie w miejscu czas,
nikt nie patrzy na mnie tak jak Ty.
niech się kręci cały świat,
zawsze niech już będzie tak, jak dziś.!















sobota, 27 sierpnia 2011

niemożliwość.



łiii. w końcu zakupy.
uwielbiam to.
nie ma nic wspanialszego.
i love. <33

z siostrą. ;*




Stałam na krawędzi dachu. Płuca wypełniłam oddechem wiatru. Oparłam się na nim. Delektując wolnością, leciałam. Dzieliłam radość z ptakami. Chciałam je dogonić. Wzbić się. Odlecieć, poza horyzont. Tam, gdzie słońce rozpoczyna swą wspinaczkę. Przed siebie. Bez celu. Z zachwytem. By czuć na ciele powiew marzeń. Niezwykłych, nieprawdopodobnie pięknych, utopijnych, niemożliwych... Otworzyłam oczy. Słońce przyklejone do okna, ogrzewa moją twarz. Mimo to ciało oblał zimny pot niemożliwości, braku wiary, pytań... Dlaczego? Dzierżę dusze w materialnym grobie. Wypełniając ją próżnymi myślami. A ona robi się pusta. Po cichu zagłuszam jej zmysły. Brak mi wiary. Dlaczego?! Przecież wystarczy uwierzyć w niemożliwość, nieprawdopodobieństwo, niezwykłość. I czekać. I wsłuchać się. W ciszę. I słyszeć. Ciche cuda zlatujące z nieba. Tak, by zwykłym było niezwykłe, kochając, zaufać wierze. I nie myśleć. "Myślenie zabija poznanie", wiarę, zmysły duszy... I wzbić się, by dotknąć marzeń.












piątek, 19 sierpnia 2011

dziwny stan.





 
Mam dziwny dzień. Nic mi się nie chcę. Dosłownie. Cały czas leżę i czuję, że mogę tu skonać. Dawno nie miałam doła. Zastanawiam się czym to jest spowodowane. W sumie ostatnio wszystko się komplikowało, ale wydawało mi się, że dam sobie z tym radę. Widocznie się myliłam. Muszę jakoś ogarnąć myśli i uporać się z tym wszystkim, choć sama nie wiem jak. Nawet nie wiem od czego zacząć. Tyle tego jest… Jedyne czego jestem pewna w stu procentach to, to że miłość nigdy nie była mi pisana. Dziwne uczucie. Dawno przestałam w nie wierzyć. Może to chore, ale tak właśnie jest. Ono dla mnie nie istnieje. Pewnie zastanawiacie się czemu. Ale odpowiedź na to pytanie zostawię dla siebie…
 

Patrzę właśnie w okno. Widzę, że świat obrał dziwną barwę. – ciemno pomarańczową. To pewnie przez te chmury, a za nimi słońce, które chce się przez nie przebić, lecz na marne... Właśnie tak teraz się czuję. Tak samo jak Ten ponury świat i to słońce, które mimo starań nic nie jest w stanie zdziałać.






a teraz parę fotek, robione niestety już popsutą lustrzanką. ;/










sobota, 13 sierpnia 2011

i love góry.!







Parę dni temu wróciłam z wypoczynku.
i love góry.!  <33
strasznie mi się podobało.
byłam razem z moją stukniętą kuzynką. ;D
więc nudno nam nie było.
mam parę fotek.
ale niestety robione zwykłą cyfrówką.
bo moje kochanie się popsuło. ;/




Dobrze gdzieś jest wyjechać na to parę dni. Oderwać się od codzienności. Od miejsca i od ludzi, którzy mają zły wpływ na twoje  życie. Zapomnieć o niektórych sytuacjach. Zacząć tam na nowo choć na krótki czas… dobrze mi to zrobiło. Ten wyjazd. O to mi chodziło. Odizolowałam się tam od szarej rzeczywistości, nie myślałam o problem ach, które tu zostawiałam i po prostu się dobrze bawiłam. Szybko minęło, ale wspomnienia zostaną na bardzo długo. ;)




Targały nią dziwne uczucia. Odpływała. Jej umysł był w zupełnie innym miejscu. To takie zabawne. Stała oparta o ścianę i przypominała sobie wszystkie chwile spędzone z nim. Mimo, że byli ze sobą blisko, należał do trudnych osób. Jej pierwsze związane z nim wspomnienie.? Nie umiałaby go wskazać. Tyle ich było. Wydawał się być nieodłączną częścią jej życia.




"Jeśli chcesz naprawić świat, najpierw musisz przyjrzeć się sobie i zmienić się. Zacznij od tego gościa, którego widzisz w lustrze – czyli od siebie!" - Michael Jackson.